Chciałbym poruszyć pewien temat dość ogólny. Chodzi o dwa zjawiska ze sobą połączone:
1) Przesadna pobłażliwość do zła ukrytego, nawet jeśli jest bardzo duże
2) Przesadna surowość do zła jawnego, nawet jeśli jest bardzo małe
By wyjaśnić o co mi chodzi, dam przykład ekonomiczny. Są niegospodarni politycy, których idiotyczne decyzje powodują niesamowite marnotrawstwo pieniędzy publicznych. Straty są ogromne i dotyczą bardzo wielu osób. A reakcji w zasadzie brak. Niegospodarni politycy może są czasem w mediach krytykowani, ale nie są zamykani w więzieniach.
Z drugiej strony, rozważmy wyrwanie w biały dzień banknotu z ręki. Jest na to specjalne prawo (art. 115 § 9a KK; art. 278 § 3a KK), można za to mieć sprawę karną i iść do więzienia.
Coś jest nie tak, że zachowanie bardzo szkodliwe nie wiąże się z niczym szczególnym, zaś zachowanie uczciwie mówiąc dość błahe może być ukarane więzieniem. Przecedzają komara, a przepuszczają wielbłąda. Zachęcam do poszukania i rozważenia innych przykładów, gdzie w tej samej kategorii mamy z jednej strony tolerowane wielkie zło, z drugiej strony - nietolerowane małe zło.
Ale to nie znaczy, że nie możesz się z nami skontaktować. Nasza społeczność pozostaje aktywna w innych miejscach.
Więcej informacji w tym temacie.


